Nie wiedziałam, że wybieram.

Gdybyś mnie widziała 3-4 lata temu!  Wiesz, ja naprawdę byłam w życiowym flow. Miałam świetnie prosperujący biznes. Czułam radość, szczęście. Codziennie rozkładałam skrzydła i leciałam w radości.

Nie miałam jednak pojęcia, że ja to wybrałam. Wybrałam jak się chcę czuć, czyli fantastycznie. Co myśleć o sobie, czyli że jestem na właściwej sobie ścieżce i jestem warta  najlepszego życia z możliwych.

Kiedy ponad dwa lata temu zdecydowałam się zakończyć moje małżeństwo, nie miałam pojęcia, że poza tą jedną bardzo ważną decyzją, wybieram coś jeszcze.

Wybieram to, jak będę się czuć. A moje emocje zmieniły się diametralnie. Ogarnęło mnie takie poczucie winy, że odbierało mi oddech.

Wybrałam winę, zamiast miłości.

Wybrałam lęk, zamiast radości.

Zaczęłam myśleć o sobie: że jestem słaba, że nie mam siły, że nie dam rady, że wszystko przez mnie. Nic mi się nie należy. Na nic nie zasługuję. Ani radość, odpoczynek, ani oddech, ani wakacje, ani pieniądze, ani znajomi. NIC. Nawet pomoc terapeuty jest dla mnie niemożliwa, bo nie zasłużyłam.

Boże !!!

Wszystko się posypało, zgodnie z tym co wybrałam. Złożyłam zamówienie na cierpienie i cierpienie  dostałam.

 I ja byłam w pełni przekonana, że tak musi być. Ja muszę cierpieć, wycierpieć, przecierpieć. Odmień sobie to słowo, jak chcesz. Będzie pasować.

Nieświadomie porzuciłam radość, szczęście, spełnienie i flow.

 

Dlaczego tak się stało?

Przyczyn widzę kilka:

  1. Nigdy nie usłyszałam, że mam wybór. Że mogę WYBIERAĆ, jak się chcę się czuć. Wierzyłam, że nie mogę wybierać tego, czy będę się cieszyć czy płakać, czy będę czuć spokój, czy niepokój. Myślałam, że tego się nie wybiera, tylko to samo się dzieje, samo przychodzi.
  1. Wśród moich najbliższych raczej wybiera się narzekanie i cierpienie niż radość i szczęście. Więc jak się napatrzyłam, to wybór był oczywisty. No jak można się cieszyć, kiedy ktoś płacze. Jak można nie narzekać? Jak można się nie zamartwiać? No, nie można. Przecież wszyscy tak robią.
  1. Żeby zrozumieć sercem i duszą, musiałam doświadczyć. Nie uwierzyłabym nikomu, nawet największemu mentorowi, gdyby mi o tym powiedział. Że mogę wybierać. Musiałam doświadczyć, przeżyć. Jak porzuca się szczęście i wybiera taplanie w nieszczęściu- trzeba przeżyć. Wtedy ta wiedza zostaje z Tobą na zawsze. Ze mną na pewno .

Co chcę Ci powiedzieć?

Teraz już nie tylko wiem rozumem, ale przede wszystkim sercem, że w każdej chwili wybieramy jak się będziemy czuć. Każdego dnia wybieramy jak będziemy patrzeć na daną sytuację. Że jesteśmy nauczeni wybierania cierpienia zamiast radości i to jest takie nasze polskie ( Polska Chrystusem narodów etc). Że wszystko układa się tak, jak się czujesz.

 

Czujesz się świetnie? Układa się świetnie.

Czujesz się do bani? Tak też się układa.

 

Fakty, są zawsze faktami. Tylko my w zależności od tego JAK SIĘ CZUJEMY, oceniamy je, jako dobre lub złe. I w tym sensie układa się dobrze lub źle.

Benjamin Franklin wymyślił okulary dwuogniskowe. Górna cześć- dobrze widzisz dal. Dolna połowa- dobrze widzisz z bliska. I wiesz co to oznacza??

  1. Że masz wybór. Blisko czy daleko, dobrze, czy źle.
  2. Że jak źle popatrzysz, to zobaczysz wykrzywiony świat.

Ja źle patrzyłam. Wybrałam nie te okulary. A Ty? Czy wiesz, że masz wybór? Czy wiesz, że Twoje emocje to, takie okulary, przez które patrzysz na świat i zdarzenia? Czy wiesz, że Twoje oceny, to okulary?

Dziś czuję wdzięczność, że tę lekcję życia. Nauczyłam się przez doświadczenie. Mogło być mniej bolesne, ale… przecież sama wybrałam, żeby takie było.

Życzę Ci, abyś zawsze wybierała szczęście i radość. Znajdowała to co dobre, w tym co trudne. Wtedy to trudne szybciej mija.

 

2019-01-19T21:16:36+00:00

Zostaw komentarz